Majn got, to już ponad miesiąc w Krakowie. Co więcej - miesiąc studiowania w Krakowie. Ale student ze mnei jak z przysłowiowej koziej dupy trąba. Choćby moje żywienie - jest na poziomie bardzo wysokim, na poziomie studenckim wręcz obrzydliwie wysokim. Dzień bez deseru? Bezsensu. Odwrotnie proporcjonalnie przebiega moje alkoholizowanie się. W liceum więcej piłam z studentami niz teraz. 10 osób na roku to mało i niby nie trudno o integracje. Ale sporo tu osób, które siedzą w Krakowie od dłuższego czasu, mają już własnych znajomych, własne życie. Chociaż -może i narzekam. jest świetnie. Kierunek intermediów, na który uczęszczam okazuje się być najbardziej popieprzonym. Cieszę się dziko. Tylko żeby życie w Krakowie było tańsze. I więcej imprez elektronicznych mogło by być.

Ale żeby nie było, że się opierdalam - roboty jest duuuużo. Co tydzień nowe z rejestracji i przetwarzania, babranie się z montażem, czasochłonne animacje... oj, sporo tego. Ale choćby właśnie taka animacja - sprawia ogromną radoche. Poniżej wstępne próbki tego co robie. A niedługo jeszcze więcej :)

pozdr.
PS. dzis skromnie, muszę wrócić "do formy" w pisaniu postów :P ;)


0 komentarze:
Prześlij komentarz