Hm, no dobra, przyznaję - mam dość Krakowa. Wszelkie moje nadzieje i obrazy na temat studiowania praktycznie się nie spełniły. I może dlatego się nie odzywam , bo nie wiem co pisać będąc w pewnym stanie konsternacji. Żyje się myślą o lecie, o zlotach gdzie będzie jak kiedyś, czyli Tomaszowo czy Panzerfaust, o Grunwaldzie i innych miejscach które odwiedzę, może.Kraków miastem kulturalnym ponoć jest, ale kwintesencją tej kultury jest dla mnie bardzo uroczy widoczek. Wieczór, nastrojowy spacer z lubym, Wawel, a pod Wawelem ulica, którą przejeżdża czikłeczento uha uha. z jadącego pojazdu wychyla się koleś i odwracając się wrzeszczy "chuj ci w oko". Kurtyna opada, Kraków pełną gębą. Męczy mnie to miasto. Już nawet leję na ta tak zwaną kulturę, zwłaszcza że od kilku dni jestem artystycznym ateistą, sztuki nie ma. Ale majn got nie odbierajcie mi studenckiego życia. Wicej szlajalam sie po akademikach, klubach i ludziach pijąc z nimi i gadając o pierdołach w liceum. Szlag by trafił Krakuuuf srakow. Jedynym klubem tutaj gdzie "electro rozkurwia sufity" to Hedonic z świetnymi sobotnimi minimalami. A teraz przyjeżdża pan Obama i hordy płaczących ludzi co na początku było nawet fajne. Pokrzyczało się "Wawel dla Królów", "kardynale bój się Boga" po czym rozeszło do domu. A potem przypomniało się sobie ów anegdotę z krzyczącym chujem, stwierdziło że Wawel i tak jest brzydki i poszło się spać. Choć może to tylko wiosenna deprecha przyprawione pięcioma tysiącami problemów.
Majn got, jednak żyje, coś rysuje, piszę, sklecam jakieś kadry. Panie Kraków, nie pokonasz mnie, ot co!



pozdr.


Studia rozczarowują masowo. Masą. Postępująca niwelacja społeczeństwa ma przerzuty. Studenci już dawno przestali być grupą elitarną, bo właściwie nie wiadomo co się pod pojęciem "student" kryje. Być może wczoraj taki status do czegoś zobowiązywał, być może to tylko wydawactwo. Najdziwniejsze jest to, że co bardziej wymagający plują sobie w brodę, bo w mieście B jest lepiej. Zacznę więc studiować w Rybniku, by docenić Katowice... (bądź co bądź Kraków aż TAK nie śmierdzi).
OdpowiedzUsuń na zawszePS Ładny królik.
Co wiesz o klubie "Łódź Kaliska"?
OdpowiedzUsuń na zawszePodobnież funky.
Oj dziecinko, prezentujesz typowe objawy każdego studenta. Nie licz na to, że nauczysz sie czegokolwiek na studiach. Studia są po to, żeby studiować :P Z takim podejściem znacznie łatwiej :)
OdpowiedzUsuń na zawszeA co do Krakowa, wrażenia mam podobne, dlatego nie ruszam sie jak na razie z mojej klimatycznej i śmierdzącej Łodzi :]